Festiwal Twórczości Żenującej nie taki żenujący, czyli relacja z Zacieraliów

Zacieralia zdjęcie: Facebook

Zacieralia
zdjęcie: Facebook

To, co będzie się działo w najbliższych dniach na blogu wymaga słowa wprowadzenia i komentarza. Możecie się zdziwić. Z salonów i czerwonych dywanów przeniosłam się bowiem na chwilę do alternatywnego świata, gdzie zamiast gwiazd w drogich i modnych kreacjach, można było spotkać ludzi z konewkami na głowach. Wzięłam udział w Festiwalu Twórczości Żenującej, zwanej Zacieraliami.

Na wydarzenie zabrał mnie mój małżonek, który od dłuższego czasu razem ze swoimi kolegami jest zafascynowany muzyką zespołu, którego nazwy nienawidzę wymawiać, a mianowicie… Krwiokał. Już jutro na blogu wywiad z liderem i wokalistą grupy, Mikołajem Januszem, którego możecie kojarzyć także z audycji w Rock Radiu oraz z działalności ekipy Pyta.pl.

Mikołaj Janusz zdjęcie: uljaszowanie.blog.pl

Mikołaj Janusz
zdjęcie: uljaszowanie.blog.pl

Festiwal, na którym oprócz Krwiokału miał wystąpić Kazik, zespół Zacier, Kabanos, TPN 25 i wielu innych, odbywał się w weekend w warszawskim klubie Progresja. Na pięć minut przed rozpoczęciem sobotniego koncertu pod sceną nie było żywej duszy. A gdy sala w końcu zaczęła się zapełniać, to uwierzcie mi, że czułam się jak na imprezie karnawałowej, gdzie organizator zapomniał mi powiedzieć, że należy przebrać się w tematyczny kostium. Ludzie w garnkach na głowach czy dziwnych koszulkach stanowili zdecydowaną większość i z pewnością to my – ubrani w zwykłe jeansy i t-shirty – wyróżnialiśmy się w tym gronie.

Koncert Krwiokału rozpoczął się od występu pana Zbyszka, który jak się szybko okazało, wśród przybyłych jest postacią kultową. Ubrany w różowe rajstopy i czapkę z napisem „Girl” umilał wszystkim czas kompletnie niezrozumiałymi i absurdalnymi historyjkami.

Pan Zbyszek zdjęcie: uljaszowanie.blog.pl

Pan Zbyszek
zdjęcie: uljaszowanie.blog.pl

Krwiokał zagrał swoje największe przeboje – „Faja”, „Gej-czarodziej” czy „No i ch**”, do których serdecznie odsyłam… dorosłych. Znanych melodii, pod które napisano proste i dosadne teksty, słuchało się zaskakująco dobrze. Nawet się nie zorientowałam, kiedy zaczęłam śpiewać z tłumem :)

Krwiokał zdjęcie: Maciej Narożny

Krwiokał
zdjęcie: Maciej Narożny

Zacieralia to festiwal, gdzie nikogo nie oburza, że wykonawcy piją na scenie alkohol. Nikogo nie bulwersuje również, że strzelają do publiczności z pistoletu-atrapy. Wszyscy świetnie się bawią, tańczą i śpiewają. Pełen luz, któremu towarzyszą spontaniczne rozmowy występujących z fanami. Im większe szaleństwo, tym lepiej. A do tego naprawdę solidne, rockowe granie i szczery przekaz.

Festiwal Twórczości Żenującej wcale nie jest tak żenujący, jakby wskazywała nazwa. Zdarzało mi się być na znacznie bardziej żałosnych imprezach, których głównym problemem było to, że starano się zorganizować wielkie, nadmuchiwane show, a efekt końcowy wypadał mizernie. Siłą Zacieraliów jest prawdziwość przekazu, jakkolwiek patetycznie to nie brzmi. To zdecydowanie impreza dla ludzi pozytywnie zakręconych, którzy lubią dobrą muzykę i zabawę. W Progresji było wszystko, co cechuje świetny kabaret – dowcip, sarkazm i pomysł. W takich właśnie kategoriach postrzegam festiwal.

Grupa Pieseek zdjęcie: uljaszowanie.blog.pl

Grupa Pieseek
zdjęcie: uljaszowanie.blog.pl

Było to niewątpliwie ciekawe doświadczenie kulturalno-socjologiczne, ale przede wszystkim świetnie spędzony wieczór. Choć to nie do końca moje klimaty, nie wykluczam pojawienia się na Zacieraliach w kolejnych latach, bo urzekła mnie nie tylko atmosfera tego wydarzenia, ale przede wszystkim ludzie, którzy niczego nie udają.

Więcej informacji i zdjęć na fanpage’u Uljaszowania na Facebooku.

Karolina Grabińska

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.