Wino do kolacji, czyli ulubiony argument gwiazd prowadzących auto pod wpływem alkoholu

Daniel Olbrychski źródło: Pudelek.pl

Daniel Olbrychski
źródło: Pudelek.pl

Z zaciekawieniem obserwuję, jak nasz kraj zmienia się w obszar, gdzie do eleganckich kolacji degustuje się wino – nie przesadnie, góra dwa kieliszki. Czyżby skończyły się czasy, gdzie byliśmy jednymi z przodowników spożycia mocnych alkoholi? Czyżby Polacy zaczęli doceniać bogaty smak win?

Takie wnioski można wyciągnąć, słuchając polskich gwiazd, które wręcz mogłyby zacząć reklamować ten zacny trunek, gdyby nie fakt, że po domniemanym jego spożyciu wsiadają za kółko i prowadzą samochód. Szkoda również, że promile w wydychanym powietrzu przy kontroli drogowej wskazują, że albo wypili pół piwnicy wina, albo po prostu kłamią.

Wrześniowa sytuacja z Joanną Liszowską nie dała do myślenia Danielowi Olbrychskiemu. Aktor został 17 czerwca 2015 roku o godzinie 15 zatrzymany do kontroli drogowej w Podkowie Leśnej pod Warszawą. Policjanci chcieli sprawdzić, czy ma zapięte pasy. Wyczuli jednak od kierowcy woń alkoholu i zbadali go alkomatem.

Wynik: 0,9 promila.

Tłumaczenie: wino poprzedniego wieczoru, wypite do kolacji z żoną.

Poziom zażenowania, gdy to przeczytałam: nie do opisania.

Przeszło mi nawet przez myśl, by wykonać test i raz na zawsze skończyć z tymi kłamstwami. Wypić z mężem butelkę wina do kolacji, a następnego dnia o godzinie 15 (!!!) przebadać go (nie siebie, bo liczy się również masa ciała) alkomatem. Okazało się, że są jednak specjaliści, którzy wiedzą, jak działa alkohol w organizmie bez uprzedniego sprawdzania.

Dwa kieliszki za dużo? Chyba dwie butelki za dużo! Osoba taka musiałaby wypić co najmniej 0,7 litra czystej wódki lub trzy butelki wina. 0,9 promila alkoholu w wydychanym powietrzu oznacza 1,8 promila alkoholu we krwi. Jeśli więc człowiek o godzinie 15 ma takie stężenie we krwi, przy wadze ok. 80 kg, kończąc zakrapianą kolację około 23 w nocy, mógł mieć we krwi stężenie alkoholu bliskie dawki śmiertelnej, czyli ok. 3,5 – 4 promila. Skoro taka osoba nadal żyje, może to oznaczać, że ma większą tolerancję. Tak się zdarza u osób, które często piją. Takie stężenie może również oznaczać, że alkohol był spożywany rano do śniadania. Tyle promili pozostałoby w krwi po wypiciu trzech, czterech setek wódki” – wytłumaczył na łamach jednego z tabloidów psycholog i terapeuta uzależnień, Jacek Sędkiewicz.

W końcu ktoś miał odwagę powiedzieć prawdę.

Joanna Liszowska, która we wrześniu 2014 o godzinie 10 rano spowodowała kolizję, mając 1,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, również tłumaczyła, że wypiła kilka kieliszków wina poprzedniego wieczoru. Najwyraźniej polskie gwiazdy mają społeczeństwo za bandę idiotów, która nigdy nie miała alkoholu w ustach i nie ma pojęcia o jego działaniu.

Zadziwiające są również słowa Olbrychskiego w wywiadzie udzielonym niedługo po zatrzymaniu, gdzie przyznaje, że w tym stanie chciał jeździć konno i zdarzyłoby się to nie pierwszy raz!

W obecnych limitach przekroczyłem dozwoloną dawkę w wydychanym powietrzu. Myślałem, że jednak jadąc dwa kilometry do stajni sobie pojeżdżę konno i będę całkowicie czysty, co robiłem wielokrotnie – wyznał bez cienia żenady na antenie RMF FM.

Daniel Olbrychski – świetny aktor, ikona świata filmu, zapewne wzór dla wielu pokoleń, dojrzały mężczyzna, a jednak w momencie kryzysu kompletnie nieudolny i pogrążający się na każdym kroku.

Szkoda, że nawet tak wielkie nazwiska tracą autorytet, nie tyle dopuszczając się nagannych czynów, bo to tylko ludzie, a błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi, co próbując mydlić oczy nieprzemyślanymi oświadczeniami, niemającymi wiele wspólnego z prawdą.

Karolina Grabińska

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.