Jak festiwal w Opolu zmobilizował mnie do powrotu do blogowania + narodziny legendy!

zdjęcie: Facebook Michała Szpaka

zdjęcie: Facebook Michała Szpaka

Od czego zacząć, gdy ostatni wpis popełniło się 9 miesięcy temu? Chyba od początku… Nie będę Was zanudzać powodami, dla których ta przerwa trwała tak długo, bo byłyby to tylko wymówki. Najważniejsze, że gdy dziecko :) śpi, mogę wrócić do tego, co przecież sprawiało mi taką radość!

Pierwszy wpis zawsze jest najtrudniejszy. Cztery (!!!) lata temu, gdy zaczynałam prowadzić bloga, czułam się podobnie. Tematów i pomysłów w głowie mnóstwo. Zatem czas zacząć.

Impulsem do pierwszej od dłuższego czasu notki stał się 53. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Gdy na jednej scenie mają się spotkać Doda i Justyna Steczkowska, dziennikarka show-biznesowa nie może pozostać na to obojętna ;). A tak na poważnie – nie pamiętam już koncertu, podczas którego wystąpiły największe gwiazdy, wykonując swoje największe przeboje. W niedzielę 5 czerwca po raz pierwszy odbył się plebiscyt Grand Prix Publiczności – Złote Opole. Przyznaję, że gdy zobaczyłam listę wykonawców i utworów, pomyślałam, że po co to wszystko, skoro i tak wygra Maryla Rodowicz z legendarnym hitem „Niech żyje bal”. Piosenka, którą znają chyba wszystkie pokolenia, wykonywana przez jedną z najbardziej lubianych artystek, umiejącą porwać tłumy. Czego chcieć więcej? Na szczęście włączyłam telewizor i obejrzałam koncert do końca, bo niespodzianek nie brakowało.

Wykonawców, którzy stanęli na opolskiej scenie, wybrali słuchacze, widzowie i czytelnicy. Może dziwić brak na liście Beaty Kozidrak, Edyty Górniak czy Lady Pank i jednocześnie obecność Natalii Szroeder czy zespołu Pustki, ale o gustach się nie dyskutuje. Z 21 utworów finałowych publiczność miała wybrać jeden, ich zdaniem najlepszy. Nie zabrakło takich hitów jak „Przeżyj to sam” zespołu Lombard czy „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena. Trzeba przyznać, że był to koncert na wysokim poziomie – bez fałszowania i żenujących wystąpień ze świetną muzyką i prowadzącym, Arturem Orzechem. Moim zdaniem najsłabiej wypadła, co dziwne, Patrycja Markowska w utworze „Świat się pomylił”. Największe show zapewniły tradycyjnie Doda i Justyna Steczkowska. Tak zwane ciary miałam niewątpliwie podczas występu Varius Manx i Kasi Stankiewicz – zapewne przez sentyment do piosenki „Orła Cień” oraz przy wspomnianej już Maryli Rodowicz.

Czarnym koniem plebiscytu okazał się… Michał Szpak, który ostatecznie wygrał z utworem „Jesteś bohaterem”. Nie ukrywam, że było to dla mnie spore zaskoczenie. Nie wiem, co takiego ma w sobie ten chłopak, ale nie będzie przesadą, gdy napiszę, że na naszych oczach rodzi się legenda. Mówimy o sytuacji, gdzie piosenka, która ma zaledwie rok wygrywa z historycznymi przebojami, gdzie młody, tak naprawdę dopiero rozkręcający się muzycznie wokalista staje w szranki i pokonuje ikony polskiej sceny muzycznej. Szpak jest niewątpliwie bardzo utalentowany, ale co ważniejsze, ma również osobowość. Ludzie go najwyraźniej kochają, czego doskonały przykład mieliśmy podczas tegorocznej Eurowizji, gdzie zajął trzecie miejsce w głosowaniu publiczności. Przed Michałem z pewnością wielka kariera, bo ma za sobą odbiorców, których chwyta za serce, a oni oddają mu je z nawiązką, a to największa siła dla artysty. Wielkie gratulacje!

Pisząc o koncercie Złote Opole, nie sposób nie wspomnieć o incydencie na koniec wieczoru i nie mówię tu o pokazaniu majtek przez Justynę Steczkowską. Publiczność zgromadzona w amfiteatrze wyraźnie pokazała, co myśli o prezesie TVP, Jacku Kurskim, wygwizdując jego pojawienie się na scenie. Pan Jacek próbował zbagatelizować reakcję tłumu, ale na jego miejscu zastanowiłabym się nad nią. Tym razem może się nie udać zrzucić wszystkiego na „fałszywe sondaże”.

Dziękuję za uwagę i do zobaczenia… mam nadzieję, że znacznie szybciej niż ostatnio ;)

Karolina Grabińska

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.