Polska mistrzem…, czyli przedwczesna radość na Euro 2016!

Polska na Euro 2016

Polska na Euro 2016

Zanim posypią się hejty, na wstępie zaznaczę, że:

- tak, jestem jedną z tych kobiet, które oglądają Mistrzostwa Europy w piłce nożnej z przyjemnością, a nie z przymusu

- tak, wiem, co to spalony

- tak, kibicuję polskiej reprezentacji

Nie zmienia to jednak faktu, że nie rozumiem tego szału, który wytworzył się tylko dlatego, że udało nam się, jak dotąd, wygrać JEDEN mecz.

Na czas Euro Polacy masowo zmieniają profesją i stają się trenerami kadry narodowej. Wszyscy najlepiej wiemy, kto powinien wystąpić w pierwszym składzie, kto i kiedy powinien opuścić boisko i kto komu źle dograł. Co cztery lata mamy również nadzieję, że rozegramy więcej niż trzy mecze grupowe, a nasze spotkania nie będą kolejno pierwszym, o wszystko i o honor. Rozumiem ekscytację, sama w tym uczestniczę, ale są pewne granice! W moim mniemaniu zostały one poniekąd przekroczone w miniony poniedziałek.

W niedzielę Polska zagrała swój pierwszy mecz na Euro 2016. Wygraliśmy 1:0 z Irlandią Północną i zaczął się absolutny szał. Odniosłam wrażenie, że media były bliskie ogłoszenia nas Mistrzami Europy. Zdobywca bramki, Arkadiusz Milik, został bohaterem narodowym i pewnie gdzieś w Polsce powstał już pomysł postawienia mu pomnika. Komentatorzy już analizują, z kim zagramy w ćwierćfinale. A o Bartoszu Kapustce, który rozegrał dobry mecz, mówi się już jako następcy Zbigniewa Bońka.

Wygraliśmy zaledwie jedno spotkanie, przed nami jeszcze dwa trudne mecze z Niemcami oraz Ukrainą, co nie przeszkadza wszystkim wokół nadmuchiwać balona pt. „odnieśliśmy sukces”. Aż strach pomyśleć, co będzie, gdy faktycznie wyjdziemy z grupy…

Rozumiem, że jesteśmy głodni sukcesu, bo nie zdarzył nam się on od 56 lat. Do Mistrzostw Europy zakwalifikowaliśmy się zaledwie dwa razy, ale nie wyszliśmy z grupy ani w 2008 roku, ani w 2012, gdzie byliśmy współgospodarzami turnieju. Nie dajmy się jednak zwariować!

W poniedziałek w większości mediów nie mówiło się o niczym innym, jak o naszym pierwszym zwycięstwie. Telewizja Polsat, która ma prawa do transmisji meczów, w porannych serwisach nie wspomniała nawet słowem o zamachu terrorystycznym w Orlando. Najważniejsze było, że Milik strzelił gola. I choć jeszcze raz podkreślę, lubię emocje związane z tym wydarzeniem, to uważam, że nie jest to absolutnie moment, by zapominać o całym świecie, bo Polakom udało się wygrać jeden mecz.

Życzę polskim piłkarzom jak najlepiej, trzymam za nich kciuki, ale jestem też realistką. Nie nadmuchujmy póki co tego balonika. Będzie jeszcze czas, by świętować i się cieszyć, jeśli faktycznie coś osiągniemy.

Karolina Grabińska

1 Komentarz

  1. Ja Euro nie ogladam, ale szanuje wszystkich niezaleznie od plci kto te mecze oglada. I tego szału tez nie rozumiem, wiec nie jestes sama…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.