Powrót na salony

Jeśli wracać na salony po półrocznym macierzyńskim, to tylko na konferencję ramówkową Polsatu. Nie bez powodu w branży mówi się o tym wydarzeniu „impreza roku” i wiele osób próbuje się na nią dostać. Podczas tej edycji miało miejsce kilka pierwszych razów.

Pierwszy raz byłam na konferencji Polsatu czysto towarzysko, co przełożyło się na to, że zamiast stać w kolejce po wywiady, można mnie było zobaczyć raczej w kolejce do baru. Następnego dnia nie musiałam wstawać z samego rana, by opisywać wyżej wspomnianą imprezę, choć okazało się, że półroczne dziecko budzi się wcześniej niż czytelnicy portali ;) Pierwszy raz mogłam na wszystko spojrzeć z boku i z kieliszkiem wina w dłoni ;)

Miałam nadzieję na spotkanie nie tyle znanych twarzy, co zaprzyjaźnionych dziennikarzy. W tym roku jednak Polsat bardzo restrykcyjnie przyznawał akredytacje i dało się odczuć, że jest znacznie mniej osób niż zazwyczaj.

Pierwszy raz zadbano jednak nie tylko o gwiazdy i zapewniono również pozostałym gościom miejsca do siedzenia podczas oficjalnej części. W poprzednich latach dziennikarze musieli stać obok okrągłych stolików dla „vipów”.

Na imprezie Polsatu zawsze wszystko jest na bogato – open bar, bufet ciepły, zimny, słodki i słony, parkiet do tańca i celebryci, którzy wyjątkowo nie czują się niczym skrępowani. No może poza Joanną Liszowską, która od czasu spowodowania stłuczki pod wpływem alkoholu, zachowuje się tak, jakby mogła mówić cokolwiek tylko w obecności adwokata… Tym razem nie uciekła z imprezy od razu po prezentacji serialu „Przyjaciółki”, w którym gra jedną z głównych ról, ale i tak nikogo do siebie nie dopuszczała.

Fotoreporterzy i dziennikarze najbardziej liczyli na pojawienie się Małgorzaty Sochy, która spodziewa się drugiego dziecka i nadal to oficjalnie ukrywa. Jak wiadomo ciąża to gorący temat do opstrykania i omówienia. Aktorka najwyraźniej nie miała jednak ochoty na dzielenie się ze światem radosną nowiną, bo nie zaszczyciła imprezy swoją obecnością.

Tradycyjnie podczas prezentacji par nowej edycji „Tańca z gwiazdami” zastanawiałam się, kto z duetu jest gwiazdą, a kto tancerzem. Stacja kolejny raz postawiła na w większości mało znane nazwiska, ale skoro nic się w tej kwestii od kilku lat nie zmienia, znaczy, że taktyka przynosi spodziewane efekty i profity, a słupki oglądalności utrzymują się na zadowalającym poziomie.

Na największą gwiazdę Polsatu wyrasta Paulina Sykut, która jest obecnie przy nadziei. Gdy prezenterka pojawiła się na scenie, w kuluarach nie zabrakło komentarzy, że co poniektórzy mają większe brzuchy w „ciąży spożywczej” niż Paulina w tej właściwej. Sykut wygląda przepięknie. Gdyby kilka tygodni temu nie ogłosiła, że spodziewa się dziecka, pewnie nikt by się tego nie domyślił.

Największa konkurentka Pauliny, Agnieszka Popielewicz, która chciałaby być choć w połowie tak lubianą przez Ninę Terentiew jak Sykut, w tym sezonie musi obejść się smakiem. Co prawda pojawiła się na konferencji, ale zamiast uśmiechać się ze sceny w otoczeniu innych gwiazd, stała smutno przy bufecie ze słodkościami z nadzieją, że ktoś zechce porozmawiać z osobą, która nie pojawi się na głównej antenie stacji jesienią.

Mimo iż imprezę organizował Polsat, za kulisami tematem przewodnim był ślub gwiazdy TVN, Agnieszki Szulim z milionerem, Piotrem Woźniakiem-Starakiem. Jeszcze na dwa dni przed tym wydarzeniem większość „źródeł” spotkanych na konferencji twierdziła, że prowadząca „Azja Express” wyjdzie za mąż we Francji. Dopiero w weekend wyszło na jaw, że para młoda zdecydowała się na romantyczną Wenecję.

Impreza skończyła się dość szybko. Być może winni temu są barmani, którzy nie szczędzili alkoholu w drinkach. Ja bawiłam się znakomicie i w przyszłym roku, już zapewne służbowo, znów chętnie odwiedzę Endorfinę Foksal, gdzie ciągle młody Krzysztof Ibisz opowie o nowościach ramówkowych.

Wybaczcie brak zdjęć – zagadałam się przy barze ;)

Karolina Grabińska

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.