O co tyle szumu, czyli „Azja Express” nie taka zła

Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan w "Azja Express"

Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan w „Azja Express”

Producenci programu „Azja Express” mogą mieć powody do dumy. Dawno tyle nie mówiło się o żadnym show przed jego oficjalnym startem. Ilość hejtu wylana na biorących w nim udział celebrytów była wprost porażająca. Wiele osób opierało się jedynie o zapowiedź programu, w której mowa była o tym, że znane osoby mają przeżyć w odległej Azji za dolara dziennie. I nagle w sieci rozgorzała dyskusja o tym, że „bogaci będą udawać i bawić się w biednych” i „żebrać o jedzenie” w miejscach, gdzie ludzie naprawdę muszą funkcjonować za przysłowiowe grosze. Produkcja wzbudzała kontrowersje, więc wyniki oglądalności przynajmniej pierwszego odcinka powinny być co najmniej zadowalające (już wiadomo, że są i to bardzo). Premiera za nami, więc pora zadać pytanie: czy było o co robić tyle szumu?

Nie oglądaliście? Służę krótkim wprowadzeniem. Wyścig zaczął się w pociągu w Wietnamie, gdzie poznaliśmy bliżej osiem par. Pełen przekrój relacji międzyludzkich, nie tylko tych show-biznesowych. Mamy zakochanych narzeczonych (Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan), dwie przyjaciółki (Agnieszka Włodarczyk i Maria Konarowska), kolegów (Pascal Brodnicki i Paweł Dobrzański, Przemysław Saleta i Dariusz Kuźniak, Michał Żurawski i Ludwik Borkowski), mieszane pary bliskich sobie osób (Iza Miko i Leszek Stanek, Hanna Lis i Łukasz Jemioł) i prawie nieznające się dwie kobiety, których wspólny udział w show jest w zasadzie przypadkiem (Renata Kaczoruk – to ta od Wojewódzkiego i Weronika Budziło). Od początku widać, kto pojechał tam po to, by przeżyć przygodę (pełen luz Salety i Kuźniaka jest momentami aż zadziwiający), a kto jest nastawiony na wygraną (Pascal podobno specjalnie przygotowywał się do udziału w programie, oglądając jego zagraniczne edycje).

Już pierwsze zadanie okazało się nie lada wyzwaniem. Z mnóstwa rzeczy zabranych na wyjazd (hejterzy pewnie powiedzieliby, że głównie markowych ciuchów i dodatków), trzeba było wybrać najpotrzebniejsze i przepakować się z walizek do znacznie mniejszych plecaków. I tu od razu ujawnił się prawdziwy hit tego programu – Małgorzata Rozenek. Chciałoby się powiedzieć, że „wchodzi cała na biało” ;). Perfekcyjna Pani Domu była tak spanikowana, jakby kazano jej zimą wejść do zamarzniętego jeziora. Teksty: „Piżamki zostawiam, ale sukienkę muszę mieć” czy „Raaadziu, ja się nie pomieszczę, mówię poważnie” przejdą do historii i zapewne trafią na memy. (Polecam obejrzeć ten fragment programu, za każdym razem śmieje się, gdy to widzę – https://www.youtube.com/watch?v=IIFdwyjxn1A).

Lady Rozenek uosabia w tej scenie wiele kobiet, które w podobnych sytuacjach z silnych bab stają się nagle nieporadnymi, małymi dziewczynkami. Serio, której z nas się to nie zdarzyło? ;) Małgosia jeszcze kilka razy zabłysnęła w pierwszym odcinku i była jego niewątpliwie najsilniejszym ogniwem. W końcu to program rozrywkowy, a ona powoduje, że ludzie się uśmiechają i myślą sobie, że ta Rozenek to w sumie równa babka, podobna do nas. Przyszła pani Majdan jest naturalna, widać, że niczego nie udaje, a że pokazano fragmenty, w których interesuje ją głównie jej wygląd, to już nie nam to oceniać. Jeśli ta para odpadnie, to program na pewno wiele straci.

Reszta uczestników jest bowiem dość nijaka. Rozhisteryzowana Iza Miko, która wybucha teatralnym płaczem, gdy jej kompan podróży pyta, po co zabrała ze sobą złote klapki (które on dźwigał cały dzień, bo niósł jej plecak) czy Hanna Lis, która zupełnie nie odnajduje się w tej formule i próbuje kontrolować każdy swój gest, na pewno nie przyciągną widzów przed telewizory.

Na razie kompletnie zbędna wydaje się prowadząca show, Agnieszka Szulim, która pojawia się w modnych kreacjach na mecie danego etapu, by wręczyć jednej z par immunitet. Ciekawe, czy będzie miała również inne zadania, bo jak na najlepiej opłacaną gospodynię programu w historii polskiej telewizji, to nie musi się póki co specjalnie niczym wykazać. #zazdrość ;)

Reasumując, pierwszy odcinek „Azja Express” oglądałam z przyjemnością i zainteresowaniem. Nie czułam, że celebryci „bawią się w biedaków”, jak twierdziły między innymi Paulina Młynarska i Dorota Wróblewska na długo przed emisją show. Co najwyżej dowiedzieliśmy się, że niektórzy z uczestników są kompletnie oderwani od rzeczywistości, ale czy to naprawdę kogokolwiek zaskoczyło?

Karolina Grabińska

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.