Nowy Rok

Witajcie w nowym roku !

Minione 12. miesięcy było dla mnie pełne wrażeń i nowych wyzwań. Jednym z najważniejszym na pewno okazało się założenie bloga. Uljaszowanie.blog.pl ruszyło dokładnie 3 listopada 2012. Zapamiętam tę datę na długo, bo to moment, w którym odważyłam się realizować swoje marzenia. Nie sądziłam, że tak szybko zaczną się spełniać…

Pierwsze imprezy, kontakty, wywiady… z tego miejsca chciałabym podziękować Ilonie Felicjańskiej, Mai Sablewskiej, Joannie Krupie, Łukaszowi Jakóbiakowi, Monice Urlik, Dominice Zasiewskiej oraz Braciom Figo Fagot i Czesławowi Mozilowi za to, że wyrazili chęć rozmowy ze mną, otworzyli się i zaufali. Oni poniekąd są również twórcami tego bloga.

Dziękuję również za pierwsze publikacje na Onecie, Flesiku, Pudelku, Kimono i Lansiku… mam nadzieję, że to dopiero początek ;)

Nowy rok zaczęłam od kolejnego wywiadu i otrzymania pięknych wizytówek. Przede mną jeszcze mnóstwo pracy, ale już wiem, że to ma sens.

Dziękuję za ponad 300 tysięcy odwiedzin w dwa miesiące. Wszystkim, którzy czytają bloga regularnie, jak i tym, którzy wchodzą na niego od czasu do czasu.

Wkrótce jeszcze więcej relacji z imprez oraz rozmów z gwiazdami. Kalendarz powoli się zapełnia!

Dziękuję moim bliskim, Mężowi, Rodzicom i Przyjaciołom, za wsparcie i inspirację do dalszych działań !

Brzmi co najmniej jak przemowa przy odbiorze Oscara? Kto wie, wszak dopiero się rozkręcam… ;)

2013 – rokiem Uljaszowania ;)

Jak się wbić za kulisy, czyli relacja z pokazu Jemioła :)

Wczoraj wieczorem wybrałam się na pokaz najnowszej, wiosenno-letniej kolekcji Łukasza Jemioła. Droga była dość daleka i kończyła się w obcych mi rejonach Mokotowa, więc postanowiłam zadzwonić do mojej przyjaciółki, która pracuje w okolicy, aby upewnić się, że podążam we właściwym kierunku. Z jej wskazówek wyraźnie wynikało, że pokaz ma się odbyć w szkole.

Kiedy dotarłam pod wskazany przez organizatora adres nie zdziwiło mnie więc, że wchodzę do szkolnego budynku, szczególnie, że wytłumaczyłam sobie, iż Jemioł ma prezentować młodzieżową kolekcję. Zaskoczył mnie jednak brak czerwonego dywanu i fotoreporterów, wypatrujących gwiazdy. Nieśmiało zatem weszłam do środka i zapytałam podsypiającego woźnego, czy tu ma się odbyć jakiś pokaz, mając jednocześnie w głowie jak głupio musi brzmieć to pytanie w odniesieniu do tej osoby. Pan, ku mojej radości, nie uznał mnie za wariatkę i wskazał, że powinna się udać korytarzem na lewo.

To co tam zobaczyłam nie przypominało wcześniejszych imprez tego rodzaju, na których już bywałam. Może dlatego, że nigdy nie trafiłam… za kulisy :) Pełno wieszaków, sprzętu, kabli, roznegliżowanych modelek, które miały niezły ubaw, tłumacząc mi, że wejście jest od drugiej strony. Czytaj dalej